Boże NarodzenieŚwiętaWigilia

Gody, kolędy i jasełka

Polska wigilia dawniej i dziś

Spis treści:

Gody, Kolędy, Jasełka – Szopka Bożonarodzeniowa. Lud polski z czasów słowiańskiego pogaństwa miał niezliczoną ilość wesołych zwyczajów związanych z Godami, czyli zakończeniem starego i powitaniem nowego roku.

Według historyka i etnografa z końca XIX wieku – Romualda Świerzbińskiego –

na przesilenie dnia z nocą obchodzono noworoczną, pierwszą z czterech uroczystości Roka, w Czechach i na Rusi zwanego koladą, w Polsce zaś godami.

Nazwa polska „gody” pochodzi od tłumaczenia łacińskiego słowa Annus – god, rok. Życząc sobie do siego Roku życzono doczekania następnej uroczystości Roka.

Na początku XVI wieku

kapłani polscy ułożyli takie mnóstwo „pastorałek”, czyli „kolęd” pobożnych o narodzeniu Chrystusa Pana do pojęć i języka ludowego wybornie zastosowanych i dlatego wprowadzili obchody z szopkami, gwiazdą i królem Herodem, aby zatarłszy pamięć pogańsko-lechickich Godów, nadać charakter chrześcijański świętom Bożego Narodzenia.

Zygmunt Gloger: „Gody, kolędy i jasełka”

Szopki powstawały z jasełek, którymi w średniowieczu uświetniano uroczystość narodzenia Dzieciątka.

Sam pomysł urządzania jasełek przypisywany jest św. Franciszkowi z Assyżu, który wraz ze swoimi braćmi, w czasie Pasterki odprawianej w lesie, przedstawił dramatyczne narodzenie Pana w prawdziwym żłobie, na sianie. Przedstawienie to, odgrywane później w kościołach i klasztorach franciszkańskich, szybko rozpowszechniło się po całej Europie i przez franciszkanów przyniesione zostało w XIII wieku do Polski.

W Polsce przedstawienia te przybrały swoisty, często narodowy charakter i nazwano je jasełkami na pamiątkę tego, że Chrystus urodzony w stajni złożony był „in praesepio”, co po polski znaczy „żłobie”. „Jasła” zaś, są to zagrody pod żłobem

gdzie słomę na podściel pod konie służącą kładą

Słowem „jasła”, „jasełka” określa się też karmniki dla bydła,

kiedy w oborach, w których bydło stawa, nie masz żłobów, tylko takie zagrody z deszeczek zrobione

gdzie kładzie się słomę dla bydła i sypie sieczkę.

Ten co pierwszy wymyślił jasełka zrozumiał, że jasła i żłób są imiona jedną rzecz znaczące, tą samą co słowo łacińskie praesepe

Jędrzej Kitowicz: „Opis obyczajów”

Najdawniejsze drewniane figurki jasełkowe pochodzą w Polsce z początków XIV wieku, a darowane były najprawdopodobniej przez siostrę Kazimierza Wielkiego – Elżbietę – dla kościoła św. Andrzeja w Krakowie. Jak pisze cytowany już J. Kitowicz:

Pomienione jasełka były to nieruchomości małe, ustawione w kącie kościoła, a czasem zajmujące cały ołtarz… Była to w pośrodku szopka mała na czterech słupkach daszek słomiany mająca, wielkości i szerz i dłuż i na wyż łokciowej, pod tą szopką zrobiony był żłobek, a czasem kolebka wielkości ćwierćłokciowej, w tej lub w tym – osoba Pana Jezusa z wosku, albo z papieru klejonego, albo z irchy lub płótna, konopiami wypchanego uformowana, w pieluszki z jakich płatków bławatnych i płóciennych zrobione uwiniona, przy żłobku z jednej strony wół i osieł z tejże materyi jak i osóbka Pana Jezusa ulane lub utworzone, klęczące i puchaniem swoim Dziecię Jezusa ogrzewające. Z drugiej strony Maryja i Józef stojący przy kolebce w postaci pochylonej, afekt natężonegoochania i podziwienia wyrażający. W górze szopki pod dachem i nad dachem aniołkowie unoszący się na skrzydłach, jakoby śpiewający „Gloria in excelsis deo„. Toż dopiero w niejakiej odległości jednego od drugiego pasterze padający na kolana przed narodzoną Dzieciną, ofiarujący Mu dary swoje: ten masła garnuszek, ów syrek, inny baranka, inny koźlę. Dalej, za szopką po obu stronach pastuszkowie i wieśniacy: jedni pasący trzody owiec i bydła, inni do szopy śpieszący, dźwigający na ramionach barany, kozły, między którymi osóbki rozmaity stan ludzi i ich ramionach barany, kozły, między którymi osóbki rozmaity stan ludzi i ich zabawy wyrażający: panów w karetach jadących, szlachtę i mieszczan pieszo idących, chłopów na targ wiozących drwa, zboże, siano, prowadzących woły, orzących pługami, przedających chleby, szynkarki różne trunki szynkujące, niewiasty robiące masło, dojące krowy, Żydów różne towary do sprzedania na ręku trzymających i tym podobne akcyje ludzkie…

W XVI wieku w Polsce szopkę najczęściej ustawiano na tle górzystego krajobrazu, w XVII wieku w szopkach poczęły się pojawiać figurki diabła, czarownicy, śmierci. Od czasów króla Jana Sobieskiego do repertuaru szopek włączono motywy narodowe. W szopkach, w momencie gdy do żłobka z Dzieciątkiem zbliżały się figurki Trzech Króli z darami, rozlegały się głośne surmy, a na scenie przed szopką ukazywał się husarz w pełnej zbroi i z polskim proporcem w ręce, a za nim król polski, który wzywał monarchów Wschodu do ustąpienia mu miejsca, ponieważ w obronie wiary to on już dwukrotnie, pod Chocimiem i Wiedniem, rozbił potęgę otomańską. Szopki z elementami narodowymi pokazały się po raz pierwszy w Warszawie w 1683nroku i od tej chwili szybko rozprzestrzeniły się na Kraków, Lwów, Poznań i Wilno.

W XVII wieku szopka zaczęła więc wzbogacać się o postacie z różnych stanów społecznych, a bernardyni i franciszkanie, aby jeszcze bardziej ją uatrakcyjnić – zaczęli ustawiać szopki ruchome.

Między osóbki stojące mieszając chwilami ruszanie, które przez szpary w rusztowaniu na ten koniec zrobione, wytykając na widok braciszkowie zakonni lub inni posługacze klasztorni rozmaite figle nimi wyprawiali. Tam Żyd wstrząsnął futrem, pokazując go z obu stron jakoby do sprzedania, które nadchodzący znienacka żołnierz Żydowi porywał. Żyd futra z ręki wypuścić nie chciał. Żołnierz Żyda bił, Żyd porzuciwszy futro uciekał. Żołnierz wydarte Żydowi futro przedawał nadchodzącemu mieszczaninowi, a potem Żyd skrzywdzony pokazał się niespodziewanie z żołnierzem i instygatorem, biorącym pod wartę żołnierza przedającego futro i mieszczanina kupującego. Gdy ta scena zniknęła pokazała się druga, np. chłopów pijanych okładających się pałkami, albo szynkarka tańcująca z gachem i potem do diabła oboje porwani, albo śmierć z diabłem najprzód tańcująca, a potem bijące się z sobą i w bitwie znikające…

J. Kitowicz

Takie i mnóstwo jeszcze innych scen pokazywać zaczęli w szopkach braciszkowie klasztorni. Szopki takie bardzo się dzieciom, młodzieży i ludowi podobały. I dlatego w czasie tych przedstawień zapełnione były kościoły, a ludzie chcąc lepiej wszystko zobaczyć wspinali się na ławki, a nawet na ołtarze, wpadali pod rusztowania, na których ustawione były szopki, więc aby wszystkich uspokoić:

wypadał wtenczas … jaki sługa kościelny z batogiem i kropiąc nim żywo bliżej nawinionych czynił reprezentację dalszemu spektatorowi, daleko śmieszniejszą od akcyj jasełkowych, kiedy uciekający w tył przed batogiem jedni przez drugich na kupy się wywracali, drudzy rzeźwo z ołtarzów i ławek zeskakując, jedni na drugich padali, tłukąc sobie łby, boki, ręce i nogi, albo guzy i sińce boleśnie o twarde uderzenia odbierając…

J. Kitowicz

Takie przedstawienia jasełkowe niewiele miały wspólnego z powagą jaka przystoi kościołowi, niewiele miały wspólnego z pobożnością. Były raczej rodzajem teatru dla ludu i dlatego, oburzony świeckością szopek i profanacją kościołów – poznański biskup Teodor Czartoryski zabronił wystawiania tych szopek.

Tak więc od 1736 roku, gdy Kościół wydał zakaz urządzania szopek w kościołach, szybko postępować zaczęła laicyzacja szopki. Przechwycili szopkę początkowo żacy, później chłopcy z przedmieść i obchodzili z szopką domy. Takie obnośne szopki zwano „Betlejemkami” i w Warszawie pojawiły się pierwszy raz w 1701 roku. Szopka taka miała kształt trójwymiarowego budynku z proscenium i kurtyną, a występowały w niej marionetki. Wielu z kolędników chodzących z szopką miało własną muzykę, a żacy komponowali widowiska z kolęd, dodając do tekstu treści niereligijne, wplatając nawet postacie z Olimpu, urządzając scenki rodzajowe, humorystyczne, nierzadko rubaszne. Teksty do tych przedstawień pisali bardzo często sami kolędnicy, a scena z Narodzeniem Chrystusa była tylko symbolem w tym ludowym teatrze.

Szopki obnośne dały początek małym szopkom ustawiany w domach pod choinką.

W XIX wieku szopka znów wróciła do kościołów, rzadko ruchoma, już bez humorystycznych akcentów, ale coraz częściej z akcentami narodowymi. I chociaż dzisiejsze szopki i jasełka znacznie wyżej stoją pod względem artystycznym od dawnych – niewiele mają wspólnego niegdysiejszymi bogatymi przedstawieniami. Najpiękniejszymi szopkami obecnie są niewątpliwie szopki krakowskie, które wielu ludzi przez cały rok pracowicie klei, buduje z kartonu, zapałek, deseczek, oklejając kolorową cynfolią i bardzo dokładnie odtwarzając architekturę starego Krakowa.

A kto nie ma szopki w domu – ten idzie „na szopki” do kościołów. Jest to zwyczaj powszechny i dzisiaj, zresztą Kościół dostosował się do niego wzmagając znów w szopkach akcenty patriotyczne i wychowawcze.

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button

Adblock Detected

Proszę wyłącz Adblock-a