WigiliaBoże NarodzenieŚwięta

Polska wigilia dawniej i dziś

Dawne wierzenia i obrzędowość

Spis treści:

Wigilia rozpoczyna święta Bożego Narodzenia – rodzinne święta pełne pięknych tradycji i podniosłego nastroju. Wieczór wigilijny jest najbardziej uroczystym i najbardziej wzruszającym wieczorem roku.

Na powstanie świąt Bożego Narodzenia, które obchodzimy od IV wieku naszej ery, złożył się bardzo długi i bardzo skomplikowany proces historyczny, którego pierwsze stadia giną w pomroce dziejów. Zwyczaje ludowe i obrzędy religijne różnych wyznań, narodowości i kręgów kulturowych nawarstwiały się na przestrzeni wieków, splatały ze sobą, łączyły w przedziwne formy. Jedne z nich stopniowo zanikały i do nowszych czasów dotrwały jedynie w formie szczątkowej, inne wzbogacały się i rozrastały; antyczne, pogańskie zwyczaje zespoliły się ze zwyczajami chrześcijańskimi, a każdy naród zabarwił je specyficznymi cechami własnej kultury i nadał im własną treść.

Istnieje zastanawiająca zbieżność dat w obchodzonym przez chrześcijan święcie Bożego Narodzenia, dawnych świąt hellenistycznych i świąt słowiańskiego pogaństwa. Na przełomie grudnia i stycznia obchodził świat pogański wielki cykl świąt roku. Święto przesilenia zimowego – 25 grudnia – miało w kalendarzu słowiańskim wielkie znaczenie i było pierwszym dniem nowego roku. 24 grudnia obchodzono pogańskie święto zmarłych, będące zarazem ostatnim dniem roku i wigilią zimowego święta przesilenia dnia z nocą.

W starożytnym Rzymie zaś obchodzono święta zimowe – począwszy od 17 grudnia – Saturnalia – obchodzone przez szereg dni, 23 grudnia – Larentalia – rzymskie święto zmarłych, 25 grudnia – Święto Narodzin Niezwyciężonego Słońca (dies natalis solis invicti), a po nim 1 stycznia – Calendae Januariae – rzymski nowy rok, 3 stycznia – Vota – święto na cześć zdrowia i pomyślności monarchy i wreszcie 6 stycznia – Epifania – objawienie się Boga.

Temu Niezwyciężonemu Słońcu pogańskiego świata – Kościół uznał za właściwe przeciwstawić Chrystusa jako słońce sprawiedliwości. Kościół z całą świadomością zmienił więc dzień Narodzin Niezwyciężonego Słońca w narodziny Zbawiciela Świata. Solis Salutis, słońca, które wzeszło, aby zbawić świat. Kościół wprowadził własny cykl świąt zimowych, lecz pokrył je dokładnie z terminami uroczystości pogańskich: Boże Narodzenie, Nowy Rok, i Trzech Króli – upamiętniające objawienie się Chrystusa poganom w osobach trzech magów. Ta dalekowzroczna i głęboko przemyślana polityka kościoła katolickiego sprawiła jednak, że powstało pewne pomieszanie obrzędów świątecznych, stąd też bogata i wielce skomplikowana jest obrzędowość świąt Bożego Narodzenia splatają się ze sobą poważne i smutne momenty związane z kultem zmarłych – z niefrasobliwym nastrojem rzymskich obrzędów saturnalijno-noworocznych i tajemniczym charakterem przełomowej nocy wigilijnej, przemawiającym szczególnie silnie do wyobraźni ludowej.

Z nocą wigilijną związane są szczególnie liczne wierzenia. Jest to noc, w czasie której błąkają się duchy, a w wierzeniach ludowych noc ta jest okresem czarów, dziwów, niesamowitych zjawisk i nadprzyrodzonych mocy, rządzonych przez tajemniczy i nieodgadniony świat zmarłych. Wieczór to nad wyraz osobliwy: radosny i straszny zarazem. To wieczór, w którym nie ma rzeczy niemożliwych. Według starych wierzeń w wieczór ten otwiera się wnętrze ziemi i jasnym płomieniem świecą ukryte w nim skarby, woda w źródłach, potokach i rzekach zmienia się na chwilę w wino i miód, a nawet płynne złoto. Wtedy też srebrną gwiazdką zakwita kwiat paproci, dopiero w późniejszych legendach „przeniesiony” na noc świętojańską. W noc wigilijną nawet wyschła zawsze Róża Jerychońska otwiera swój kielich. Tej nocy pod śniegiem rozkwitają cudowne pachnące kwiaty, a drzewa owocowe zakwitają w sadach i od razu, tej samej nocy wydają owoce. Ptaki wtedy rozmawiają ludzkim głosem; mówi także bydło domowe: woły, krowy i konie; pszczoły w ulach budzą się z zimowego snu, a zatopione dzwony na dnie zmarłych jezior głucho skarżą się i jęczą. Nawet martwe kamienie ożywają i obracają się wokół własnej osi. Jednym słowem, przez całą przyrodę przebiega dreszcz tajemniczy i wszystko zlewa się w mistycznym zapamiętaniu.

Takie były dawne wierzenia. Biada jednak człowiekowi, co wiedziony próżną ciekawością usiłowałby zerwać zasłonę z tajemnic tej niezwykłej nocy. W tradycji ludowej zachowało się mnóstwo opowieści o śmiałkach pochłoniętych przez źródła, z których chcieli zaczerpnąć wina, o gospodarzach, którzy od własnych wołów usłyszeli wyrok śmierci podsłuchując ich tajemną rozmowę, o zagubionych na zawsze, którzy wybrali się szukać kwiatu paproci.

Kościół katolicki w ciągu wielu wieków zwalczając pozostałości pogańskich wierzeń, był jednak niezwykle tolerancyjny wobec ludowych zwyczajów świątecznych i obrzędów, do których lud był szczerze przywiązany potęgą tradycji niezliczonych pokoleń. Kościół po upływie bardzo długiego czasu, działając z wielką cierpliwością, nadał dawnym zwyczajom nowy sens, przyjął dawne formy i wypełnił je własną treścią. W początkach naszej ery jednocześnie istnienie pogańskiej i chrześcijańskiej uroczystości – obchodzonej co więcej w jeden i ten sam dzień – wytwarzało dogodne warunki do przenoszenia poszczególnych czynności obrzędowych i obyczajowych z jednej na drugą.

Na całym ogromnym obszarze imperium rzymskiego następowało naturalne zjawisko przyjmowania i przenoszenia obyczajów na skutek mieszanych małżeństw i długiego przebywania rzymskich żołnierzy wśród innych ludów. W ten sposób obce zwyczaje przenikały do Rzymu, a rzymskie Święto Narodzin Niezwyciężonego Słońca od II w. n.e. włączone do kalendarza rzymskiego, a będące starym perskim świętem Mitry, na cześć boga słońca, którego kult był bardzo rozpowszechniony wśród legionów rzymskich z Małej Azji. Święto to – wraz z wpływami rzymskimi i przenoszeniem legionów z jednego miejsca postoju do drugiego – rozpowszechniło się w całej pogańskiej Europie.

Wpływ rzymskich świąt na cześć boga zasiewów i urodzajów Saturna – legendarnego władcy złotego wieku – okresu dostatku, szczęścia, równości stanów i sprawiedliwości społecznej, wyraźnie widać po dwóch tysiącach lat w obrzędowości świąt Bożego Narodzenia. Saturnalnia trwające wiele dni rozpoczynały się od darowania sobie wzajemnie urazów – co przeszło do naszej obrzędowości wigilijnej. Domy rzymskie dekorowano zielenią, a do wnętrza wnoszono zimozielone drzewko. Saturnalia miały charakter radosny, beztroski, hałaśliwy, wręcz orgiastyczny. Tradycyjną rozrywką Saturnaliów była gra w kości „na orzechy”, a nie na pieniądze, jako symbol wieku złotego, wolnego od pieniędzy. Gra „na orzechy” do niedawna jeszcze była i w Polsce ulubioną zabawą w czasie świąt Bożego Narodzenia.

W czasie Saturnaliów następowało zbratanie stanów, a nawet odwrócenie na ten czas ról społecznych – rzymscy panowie usługiwali niewolnikom. Stąd też się pewnie wywodził polski tradycyjny obyczaj zapraszania służby do stołu w Wigilię. W czasie Saturnaliów dozwolone były wszelkie figle i psoty, a nawet kradzieże „na szczęście”, połączone jednak z obowiązkiem zwrotu własności. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu w Polsce kradzieże wigilijne były istną plagą, a przodowali w nich kolędnicy. W czasie wigilii starano się niepostrzeżenie przywłaszczyć sobie najdrobniejszą choćby cudzą rzecz; potem uczciwi zwracali to w żartach.

W tym samym starorzymskim święcie należy zapewne szukać korzeni zwyczajowych psot podczas nocnego nabożeństwa wigilijnego – Pasterki – zszywania modlącym kobietom sukien nicią, bądź też przyczepiania klęczącej kobiecie rąbka spódnicy do kołnierza, dolewania atramentu do wody święconej, związywania sznurkiem kilku modlących się razem, czy też tego, że podczas „nocy wigilijnej parobcy wynosili z cudzych podwórek różne narzędzia i albo rzucali je gdzieś na kupę, albo też chowali na dachach i w rowach….” (Witold Klinger: „Obrzędowość ludowa”).

1 2 3 4 5Następna strona

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Check Also
Close
Back to top button

Adblock Detected

Proszę wyłącz Adblock-a